- Mamuś, jobiś obiad?- Tak synku - A cio jobiś? - Kurczaka z ryżem - Siupel, ja teś będe gotować ź Tobą.
Są takie dania, które mój synek uwielbia przygotowywać ze mną i choć po zrobieniu obiadu kuchnia wygląda jak obraz po bitwie, to ja zawsze pozwalam mu asystować. Uważam, że warto wpuścić 3 latka do kuchni i pozwolić mu na odkrywanie jej ;) Dziś zrobimy pierś z kurczaka, posypiemy świeżymi ziołami i podamy z ryżem curry.
Potrzebne będą (porcja na 2 os plus dziecko):
- dwa średnie filety z kurczaka ( lub jeden podwójny)
- woreczek ryżu paraboiled lub paraboiled z dzikim
- oliwa
- ćwiartka cytryny
- czosnek granulowany, sól, pieprz, curry, papryka czerwona słodka, młynek chilli
- kilka listków kolendry, bazylii i tymianku
Do gotującej się wody wkładamy woreczek z ryżem i dodajemy łyżeczkę curry. Gotujemy ok.15minut. Uczulam Was, po raz kolejny, na przyprawę curry. Większość mieszanek dostępnych w naszych sklepach zawiera sól, wiec już ryżu nie dosalamy, bo inaczej ryż będzie okropnie słony.
W między czasie oczyszczamy kurczaka i kładziemy go na pergaminie lub papierze do pieczenia. Posypujemy piersi pieprzem, czosnkiem, papryką i odrobiną curry oraz soli. Przykrywamy drugim kawałkiem papieru i rozbijamy. Ważne, aby nie robić tego metalową końcówką tłuczka. Ja rozbijam bokiem tłuczka lub małym wałkiem. Dzięki temu mięso nie rozrywa sie, a przyprawy intensywniej przenikają. Oczywiście jeśli ktoś woli może robić starym sposobem rozbijając mięso tłuczkiem. Rozbijanie kurczaka to jeden z tych momentów kiedy pomoc mojego synka jest nieoceniona :) Stoi na krześle i z przejęciem aczkolwiek delikatnie tłucze filety. Potem po nim poprawiam, aby kurczak miał grubość max 1 cm.
Na rozgrzaną patelnię wlewam łyżkę oliwy i kładę mięso. Smażę, aż kurczak nabierze pięknego złocistego koloru i mam pewność, że w środku nie jest surowy.
Kiedy ryż się gotuje, a mięso smaży przystępuję do siekania ziół. Obrywam kilka dużych liści bazylii i kolendry oraz kilkanaście drobniejszych listków tymianku. Bazylię i kolendrę siekam i mieszam z tymiankiem. Mój syn, stoi obok mnie, ze swoją deseczką i kroi listki ziół swoim małym plastikowym nożykiem. Jest z siebie bardzo dumny. Rozmawiamy sobie o różnych rzeczach. Wąchamy i próbujemy smaków. Taka edukacja dla dziecka jest bardzo ważna. Jeśli zapoznamy dziecko z warzywami, ziołami i nawykami zdrowego jedzenia, możemy być pewni, że choć od czasu do czasu zje frytki, czy później jakiegoś fast fooda, to zawsze z wielką chęcią będzie wracał do domowych obiadów, które są pyszne i zdrowe. To one będą dla niego podstawą ;)
Odcedzamy ryż, nakładamy na talerz, pierś kurczaka kroimy w paski pod lekkim kątem i układamy na ryżu. posypujemy ziółkami, odrobinką mielonego chilli, a na koniec mięsko skrapiamy sokiem z cytryny...
Siadamy do stołu!
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Wiosenna sałatka w 5 minut
Kiedy pod koniec marca zamiast wiosny mamy za oknem szaro - bury obrazek, trzeba poszukać soczystych kolorów gdzie indziej. Ja znalazłam je na talerzu. To był impuls. Przechodząc w sklepie koło półek z warzywami wprost nie mogłam się oprzeć chęci zjedzenia większości z nich. Postawiłam jednak na szybką, zdrową i pyszną sałatkę. Do koszyka wpadły:
- jedna paczka mieszanki sałat,
- pęczek rzodkiewki (zawsze staram się aby znaleźć taki z ładnymi liśćmi),
- brokuł,
- mała puszka kukurydzy,
- szczypiorek,
- zielony ogórek,
- kiełki np. rzodkiewki, brokuła, słonecznika, rzeżucha.
Potrzebna jest także oliwa, sól i pieprz.
Do dużej miski wrzucamy mix sałat. Zielonego ogórka obieramy i kroimy w średnią kostkę. Rzodkiewkę dokładnie obmywamy i odcinamy od liści pozostawiając troszkę łodygi. Kroimy w ćwiartki. Jeśli liście rzodkiewki są ładne, to można je również wrzucić do sałatki. Odsączamy kukurydzę i wrzucamy do miski. Szczypiorek kroimy pod skosem, tyle ile lubimy. Ja wkrajam pół pęczka, bo bardzo lubię szczypiorek ;)
Ostatnim składnikiem warzywnym jest brokuł. Można go przygotować na różne sposoby. Pierwszy, to odkroić koszyczki, pokroić je na mniejsze kawałki i surowe wrzucić do sałatki. Tak tak moi drodzy. Surowy brokuł jest jak najbardziej jadalny, bardzo zdrowy i chrupiący. Łodygę należy nieco obrać i skroić w drobną kostkę. Smak łodygi jest lekko słodkawy i świetnie pasuje do "chrupiących" sałatek.
Drugi sposób na brokuła to przygotowanie go na parze i skrojenie wg. uznania. Na koniec do sałatki można również dodać kiełki rzodkiewki, brokuła lub słonecznika. Rzeżucha także będzie wspaniałym dodatkiem.
Wszystko doprawiamy solą, pieprzem i skrapiamy oliwą. Mieszamy dokładnie i gotowe! Pyszna, kolorowa porcja wiosny na talerzu, która dodaje masę energii :)
SMACZNEGO!
- jedna paczka mieszanki sałat,
- pęczek rzodkiewki (zawsze staram się aby znaleźć taki z ładnymi liśćmi),
- brokuł,
- mała puszka kukurydzy,
- szczypiorek,
- zielony ogórek,
- kiełki np. rzodkiewki, brokuła, słonecznika, rzeżucha.
Potrzebna jest także oliwa, sól i pieprz.
Do dużej miski wrzucamy mix sałat. Zielonego ogórka obieramy i kroimy w średnią kostkę. Rzodkiewkę dokładnie obmywamy i odcinamy od liści pozostawiając troszkę łodygi. Kroimy w ćwiartki. Jeśli liście rzodkiewki są ładne, to można je również wrzucić do sałatki. Odsączamy kukurydzę i wrzucamy do miski. Szczypiorek kroimy pod skosem, tyle ile lubimy. Ja wkrajam pół pęczka, bo bardzo lubię szczypiorek ;)
Ostatnim składnikiem warzywnym jest brokuł. Można go przygotować na różne sposoby. Pierwszy, to odkroić koszyczki, pokroić je na mniejsze kawałki i surowe wrzucić do sałatki. Tak tak moi drodzy. Surowy brokuł jest jak najbardziej jadalny, bardzo zdrowy i chrupiący. Łodygę należy nieco obrać i skroić w drobną kostkę. Smak łodygi jest lekko słodkawy i świetnie pasuje do "chrupiących" sałatek.
Drugi sposób na brokuła to przygotowanie go na parze i skrojenie wg. uznania. Na koniec do sałatki można również dodać kiełki rzodkiewki, brokuła lub słonecznika. Rzeżucha także będzie wspaniałym dodatkiem.
Wszystko doprawiamy solą, pieprzem i skrapiamy oliwą. Mieszamy dokładnie i gotowe! Pyszna, kolorowa porcja wiosny na talerzu, która dodaje masę energii :)
SMACZNEGO!
wtorek, 12 marca 2013
Kapusty kiszonej mi się chce!
Nie wiem jak Wy, ale ja od czasu do czasu mam ochotę na kiszona kapustę lub na sok z kiszonej kapusty, albo na jedno i drugie ;) Dziś postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym. Spełnię swoją zachciankę i przygotuję pyszny, szybki obiad ;) Zapraszam na zapiekankę z kiszona kapustą, ziemniakami i kiełbasą ;)
Do przygotowania zapiekanki potrzebujemy:
- ok 70dkg kiszonej kapusty
- 4 duuuże ziemniaki
- 1 duża cebula
- 2 kiełbaski śląskie
- bulion grzybowy (2 szklanki)
- oliwa
- liść laurowy
- 15 goździków
Ziemniaki obieramy, gotujemy na półtwardo w osolonej wodzie i kroimy w cienkie plasterki.
Posiekaną kapustę kiszoną wkładamy do rondla, zalewamy dwoma szklankami bulionu grzybowego i dodajemy liść laurowy oraz goździki. Goździki fantastycznie podkreślają smak kiszonych warzyw i dodają wspaniałego aromatu. Gotujemy na średnim ogniu 30-40 minut od czasu do czasu mieszając. Na koniec odsączamy i usuwamy goździki oraz liść laurowy.
Mój 3 letni synek ostatnio bardzo chce mi pomagać w gotowaniu. Dziś pierwszy raz w życiu posmakował kapusty kiszonej. Jego mina po skosztowaniu... bezcenna, chyba na razie nie będzie jej jadł :))))
W międzyczasie kroimy cebulkę w kosteczkę, szklimy lekko na oliwie a następnie dodajemy do niej kiełbaskę śląską pokrojoną w paseczki.
Chwilkę wszystko smażymy i łączymy z kapustą. W razie potrzeby dosmaczamy pieprzem i solą.
Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą a następnie układamy następujące warstwy: ziemniaki - kapusta - ziemniaki. Zapiekankę z wierzchu warto skropić oliwą, ziemniaczki nabiorą złocistego koloru. Można również oprószyć je ziołami świeżymi lub suszonymi np. tymiankiem lub rozmarynem.
Pieczemy w piekarniku przez ok. 30 minut nagrzanym na 200 stopni.
Alternatywnie zamiast kiełbasy można dodać grzyby (również pokrojone w paseczki). Jeśli chcemy użyć grzybów suszonych, należy je wtedy namoczyć w wodzie na kilka godzin i ugotować, aby były miękkie. Wywaru z grzybów można potem dodać do kapusty zamiast bulionu.
Napój z pianką pasuje idealnie :)
Smacznego!
Do przygotowania zapiekanki potrzebujemy:
- ok 70dkg kiszonej kapusty
- 4 duuuże ziemniaki
- 1 duża cebula
- 2 kiełbaski śląskie
- bulion grzybowy (2 szklanki)
- oliwa
- liść laurowy
- 15 goździków
Ziemniaki obieramy, gotujemy na półtwardo w osolonej wodzie i kroimy w cienkie plasterki.
Posiekaną kapustę kiszoną wkładamy do rondla, zalewamy dwoma szklankami bulionu grzybowego i dodajemy liść laurowy oraz goździki. Goździki fantastycznie podkreślają smak kiszonych warzyw i dodają wspaniałego aromatu. Gotujemy na średnim ogniu 30-40 minut od czasu do czasu mieszając. Na koniec odsączamy i usuwamy goździki oraz liść laurowy.
Mój 3 letni synek ostatnio bardzo chce mi pomagać w gotowaniu. Dziś pierwszy raz w życiu posmakował kapusty kiszonej. Jego mina po skosztowaniu... bezcenna, chyba na razie nie będzie jej jadł :))))
W międzyczasie kroimy cebulkę w kosteczkę, szklimy lekko na oliwie a następnie dodajemy do niej kiełbaskę śląską pokrojoną w paseczki.
Chwilkę wszystko smażymy i łączymy z kapustą. W razie potrzeby dosmaczamy pieprzem i solą.
Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą a następnie układamy następujące warstwy: ziemniaki - kapusta - ziemniaki. Zapiekankę z wierzchu warto skropić oliwą, ziemniaczki nabiorą złocistego koloru. Można również oprószyć je ziołami świeżymi lub suszonymi np. tymiankiem lub rozmarynem.
Pieczemy w piekarniku przez ok. 30 minut nagrzanym na 200 stopni.
Alternatywnie zamiast kiełbasy można dodać grzyby (również pokrojone w paseczki). Jeśli chcemy użyć grzybów suszonych, należy je wtedy namoczyć w wodzie na kilka godzin i ugotować, aby były miękkie. Wywaru z grzybów można potem dodać do kapusty zamiast bulionu.
Napój z pianką pasuje idealnie :)
Smacznego!
sobota, 9 marca 2013
Szybko, tanio, pysznie!
Nie macie pomysłu co by tu zrobić na obiad? A może nie macie siły lub czasu....Zaglądacie do lodówki, szafki i myślicie, że musicie iść do sklepu bo inaczej nici z obiadu? Nic bardziej mylnego! Mam dla Was idealną potrawę - Spaghetti aglio olio e peperoncino :) Czas przygotowania to ok 12 minut, a składników ma tylko pięć. Koszt takiego dania to ok. 4 zł na dwie duże porcje. Pikantna pychota...
Potrzebujecie (na 2 porcje):
- 5 dużych ząbków czosnku
- 3/4 opakowania makaronu spaghetti
- chilli, może być świeże, lecz ja z braku używam młynka do chilli (Kotanyi)
- 5 łyżek oliwy
- natka pietruszki
No to robimy. Zagotujcie wodę na makaron, lekko osolcie i dolejcie odrobinę oleju lub oliwy. Gdy woda się zagotuje wrzućcie makaron i ugotujcie aldente.
W międzyczasie posiekajcie ząbki czosnku, drobno, leniwi mogą wycisnąć czosnek, to jednak nieco popsuje efekt. Na małej patelni, na oliwie, szklijcie lekko czosnek. Koniecznie uważajcie, żeby ten sie nie zbrązowił, bo to będzie oznaczać, że sie spalił i będzie gorzki, ble. Do zeszklonego czosnku dodajcie posiekane chilli lub zetrzyjcie z młynka. Ile chilli? Zależy to od tego jak pikantne potrawy lubicie ;)
Ugotowany makaron odcedźcie i wrzućcie z powrotem do garnka, wlejcie oliwę z czosnkiem i chilli i dokładnie wymieszajcie. Podajemy potrawę od razu. Na koniec posypcie porcje posiekaną natką pietruszki. Mój mąż lubi, gdy dodatkowo posypię makaron mozzarellą w wiórkach (do kupienia w markecie).
Smacznego, woda mineralna się przyda ;)
Potrzebujecie (na 2 porcje):
- 5 dużych ząbków czosnku
- 3/4 opakowania makaronu spaghetti
- chilli, może być świeże, lecz ja z braku używam młynka do chilli (Kotanyi)
- 5 łyżek oliwy
- natka pietruszki
No to robimy. Zagotujcie wodę na makaron, lekko osolcie i dolejcie odrobinę oleju lub oliwy. Gdy woda się zagotuje wrzućcie makaron i ugotujcie aldente.
W międzyczasie posiekajcie ząbki czosnku, drobno, leniwi mogą wycisnąć czosnek, to jednak nieco popsuje efekt. Na małej patelni, na oliwie, szklijcie lekko czosnek. Koniecznie uważajcie, żeby ten sie nie zbrązowił, bo to będzie oznaczać, że sie spalił i będzie gorzki, ble. Do zeszklonego czosnku dodajcie posiekane chilli lub zetrzyjcie z młynka. Ile chilli? Zależy to od tego jak pikantne potrawy lubicie ;)
Ugotowany makaron odcedźcie i wrzućcie z powrotem do garnka, wlejcie oliwę z czosnkiem i chilli i dokładnie wymieszajcie. Podajemy potrawę od razu. Na koniec posypcie porcje posiekaną natką pietruszki. Mój mąż lubi, gdy dodatkowo posypię makaron mozzarellą w wiórkach (do kupienia w markecie).
Smacznego, woda mineralna się przyda ;)
wtorek, 26 lutego 2013
Kawa sie nadawa ;)
Mało znam osób, które nie piją kawy, nie lubią jej. Pamiętam z dzieciństwa, jak moja babcia mieliła kawę w młynku a potem parzyła...uwielbiałam ten zapach unoszący się w całej kuchni przez długi czas. Codziennie siadałam jej na kolanach, wsypywałam ziarenka do młynka i naciskałam magiczny guziczek ;) Jako nastolatka zaczęłam pic kawę rozpuszczalna i tak jest do dziś. Miałam okazję pić prawdziwą kawę Kolumbijską, parzoną - strasznie kopie :) Smak ma intensywny i niesamowity dla kogoś, kto całe życie "rozpuszcza" i zalewa mlekiem ;) W dobie super ekspresów do kawy, które poza wymyślnymi napojami kawowymi z tabletek, robią również gorącą czekoladę, ja wybieram popołudniowy relaks przy kubku samodzielnie przygotowanego napoju. Tak na prawdę to żadna filozofia, pomysł stary jak świat i prosty, choć w kawiarniach sie z nim nie spotkałam, jeszcze.
Kawa z mlekiem i cynamonem...
Kawę robimy jak zwykle, jaką kto lubi. Po nasypaniu kawy do filiżanki (najlepiej takiej ulubionej) dodajemy 1/3 łyżeczki cynamonu i zalewamy gorącą wodą. Po dłuższej chwili dolewamy mleko, słodzimy (jeśli ktoś nie słodzi to nie musi) i gotowe. Teraz trzeba tylko włączyć sobie jakąś przyjemną muzykę, wymościć się w fotelu, na narożniku czy kanapie i rozkoszować się tym smakiem ;)
Kawa z mlekiem i cynamonem...
czwartek, 7 lutego 2013
Śniadanie ważna rzecz.
Dzień dobry, to taki dzień, który rozpoczyna się pysznym śniadaniem. Ja osobiście, nie wyobrażam sobie pominięcia tego posiłku. Nie ruszę się z domu, nie zabiorę sie za nic jeśli nie zjem śniadania. Dzisiaj zaproponuję Wam fajne, lekkie i zdrowe śniadanko.
Zacznę od pieczywa, polecam ciemne pieczywo więc dzisiejsza porcja śniadaniowa to 2 kromki chleba żytniego.
Nie smaruję pieczywa masłem, lecz specjalnie przygotowanym serkiem z avokado:
Do jego przygotowania potrzebne jest:
- pół opakowania serka wiejskiego
- pół avocado
- sól i pieprz
Przygotowanie zajmuje dosłownie chwilę. Serek przekładamy do niewielkiej miseczki, umyte avokado należy przekroić na pół i obrać ze skórki. Połówkę owocu kroimy w kostkę i wrzucamy do serka. Wszystko blendujemy blenderem, aż powstanie jednolity krem. Trzeba dokładnie sprawdzić, czy gdzieś nie ukryły sie kawałki avocado. Na koniec dodajemy sól i pieprz wg. uznania i mieszamy łyżeczką.
Takie smarowidło śmiało może zastąpić masło, a avokado , to pewnie ważne dla Pań, ma właściwości przyspieszające przemianę materii ;)
Mamy już pieczywo i serek czas na jajko sadzone w papryce. Smakuje i wygląda świetnie:
Potrzebujemy:
- paprykę
- jajka
- sól, bazylię i słodką paprykę (w proszku)
- oliwę
Dużą paprykę, dowolnego koloru, myjemy i kroimy w poprzek na plastry, aby otrzymać krążek grubości 1cm. Krążki wrzucamy na patelnię i podsmażamy przez minutkę na łyżeczce oliwy. Następnie wbijamy jajko do krążka tak, aby całe się w nim znalazło. Do smaku solimy, przyprawiamy odrobiną słodkiej papryki oraz bazylią i czekamy aż sie zetnie białko.
Znakomite śniadanko dla całej rodziny, bardzo fajnie wygląda kiedy jajka posadzone są w różnych kolorach papryki.
Nie zapominajmy o napoju...kawa, herbata, kakao ;)
Smacznego!
Zacznę od pieczywa, polecam ciemne pieczywo więc dzisiejsza porcja śniadaniowa to 2 kromki chleba żytniego.
Nie smaruję pieczywa masłem, lecz specjalnie przygotowanym serkiem z avokado:
Do jego przygotowania potrzebne jest:
- pół opakowania serka wiejskiego
- pół avocado
- sól i pieprz
Przygotowanie zajmuje dosłownie chwilę. Serek przekładamy do niewielkiej miseczki, umyte avokado należy przekroić na pół i obrać ze skórki. Połówkę owocu kroimy w kostkę i wrzucamy do serka. Wszystko blendujemy blenderem, aż powstanie jednolity krem. Trzeba dokładnie sprawdzić, czy gdzieś nie ukryły sie kawałki avocado. Na koniec dodajemy sól i pieprz wg. uznania i mieszamy łyżeczką.
Takie smarowidło śmiało może zastąpić masło, a avokado , to pewnie ważne dla Pań, ma właściwości przyspieszające przemianę materii ;)
Mamy już pieczywo i serek czas na jajko sadzone w papryce. Smakuje i wygląda świetnie:
Potrzebujemy:
- paprykę
- jajka
- sól, bazylię i słodką paprykę (w proszku)
- oliwę
Dużą paprykę, dowolnego koloru, myjemy i kroimy w poprzek na plastry, aby otrzymać krążek grubości 1cm. Krążki wrzucamy na patelnię i podsmażamy przez minutkę na łyżeczce oliwy. Następnie wbijamy jajko do krążka tak, aby całe się w nim znalazło. Do smaku solimy, przyprawiamy odrobiną słodkiej papryki oraz bazylią i czekamy aż sie zetnie białko.
Znakomite śniadanko dla całej rodziny, bardzo fajnie wygląda kiedy jajka posadzone są w różnych kolorach papryki.
Nie zapominajmy o napoju...kawa, herbata, kakao ;)
Smacznego!
wtorek, 5 lutego 2013
Coś na smaczny początek.
Od czegoś trzeba zacząć, a jak już sie zacznie to potem z górki. Na smaczny początek chcę Wam przedstawić potrawę, którą sama stworzyłam. Nie uważam się za dobrą kucharkę, dopiero raczkuję w tym temacie, ale już wiem, że warto słuchać siebie i swojego podniebienia, bo można stworzyć coś pysznego.
Potrawa nie ma konkretnej nazwy, robocza to makaron z mięsem i warzywami. To danie lekkie, dobre na obiad jak i na kolację ze znajomymi. Zdecydowanie pasuje tu dobre winko ;)
Przygotowuje się ją ok 20 minut, gotuje ok 15-20, a zjada zdecydowanie za szybko!
Potrzebne Wam będą:
- świeża papryka czerwona, żółta i zielona
- 30 dkg pieczarek
- mała puszka kukurydzy lub 3/4 dużej puszki
- średnia cebula
- 3 ząbki czosnku
- 500g mięsa mielonego z indyka lub wołowo-wieprzowego wg. uznania
- makaron penne ( pół paczki lub 3/4 paczki )
- sól, pieprz, curry, bazylia świeża (garść liści) lub suszona
- oliwa z oliwek lub winogron 4 łyżki
Przygotowanie:
Papryki i pieczarki myjemy, z papryk usuwamy gniazda, pieczarki obieramy i wszystko kroimy w niewielką kostkę. Czosnek kroimy drobno, ewentualnie wyciskamy. Na głębokiej patelni, koniecznie takiej do której macie przykrywkę, rozgrzewamy 2 łyżki oliwy i wrzucamy paprykę, czosnek i pieczarki. krótko podsmażamy, a następnie zalewamy wodą, tak żeby prawie całe warzywa były przykryte. Koniecznie musicie uważać, żeby nie przysmażyć czosnku bo zrobi się gorzki. Zmniejszamy ogień, przykrywamy i dusimy przez 10 minut od czasu do czasu mieszając.
W międzyczasie obraną cebulkę kroimy w drobną kosteczkę i na drugiej patelni należy ją zeszklić na 2 łyżkach oliwy. Do cebulki dokładamy mielone mięsko (najlepiej takie zmielone w sklepie, nie z opakowania, ale i pakowane będzie ok). Szczypta soli, pieprz i smażymy mięsko mieszając.
Wracając do warzyw. Po 5 minutach duszenia, do warzyw dodajemy curry, ewentualnie jeśli ktoś lubi pikantnie to odrobinę chilli lub ostrej papryki. Dodajemy kukurydzę razem z wodą z puszki i znów dusimy przez 5 minut.
Liście bazylii szatkujemy, zostawiając sobie kilka do dekoracji. Gotujemy makaron. Kiedy warzywa są już gotowe dodajemy posiekaną bazylię lub doprawiamy suszoną jeśli świeżej nie mamy. Ilość ziółka musi być słuszna ;) Na koniec uduszone warzywa dodajemy do mięska i wszystko razem mieszamy, zostawiamy na 5 minut żeby się przegryzło.
Ugotowany makaron podajemy najlepiej w głębokim talerzu, na makaron nakładamy mięso z warzywami (mocno ciepłe, nie gorące), a na samej górze porcji dekoracyjnie układamy listki bazylii.
Smacznego!
Potrawa nie ma konkretnej nazwy, robocza to makaron z mięsem i warzywami. To danie lekkie, dobre na obiad jak i na kolację ze znajomymi. Zdecydowanie pasuje tu dobre winko ;)
Przygotowuje się ją ok 20 minut, gotuje ok 15-20, a zjada zdecydowanie za szybko!
Potrzebne Wam będą:
- świeża papryka czerwona, żółta i zielona
- 30 dkg pieczarek
- mała puszka kukurydzy lub 3/4 dużej puszki
- średnia cebula
- 3 ząbki czosnku
- 500g mięsa mielonego z indyka lub wołowo-wieprzowego wg. uznania
- makaron penne ( pół paczki lub 3/4 paczki )
- sól, pieprz, curry, bazylia świeża (garść liści) lub suszona
- oliwa z oliwek lub winogron 4 łyżki
Przygotowanie:
Papryki i pieczarki myjemy, z papryk usuwamy gniazda, pieczarki obieramy i wszystko kroimy w niewielką kostkę. Czosnek kroimy drobno, ewentualnie wyciskamy. Na głębokiej patelni, koniecznie takiej do której macie przykrywkę, rozgrzewamy 2 łyżki oliwy i wrzucamy paprykę, czosnek i pieczarki. krótko podsmażamy, a następnie zalewamy wodą, tak żeby prawie całe warzywa były przykryte. Koniecznie musicie uważać, żeby nie przysmażyć czosnku bo zrobi się gorzki. Zmniejszamy ogień, przykrywamy i dusimy przez 10 minut od czasu do czasu mieszając.
W międzyczasie obraną cebulkę kroimy w drobną kosteczkę i na drugiej patelni należy ją zeszklić na 2 łyżkach oliwy. Do cebulki dokładamy mielone mięsko (najlepiej takie zmielone w sklepie, nie z opakowania, ale i pakowane będzie ok). Szczypta soli, pieprz i smażymy mięsko mieszając.
Wracając do warzyw. Po 5 minutach duszenia, do warzyw dodajemy curry, ewentualnie jeśli ktoś lubi pikantnie to odrobinę chilli lub ostrej papryki. Dodajemy kukurydzę razem z wodą z puszki i znów dusimy przez 5 minut.
Liście bazylii szatkujemy, zostawiając sobie kilka do dekoracji. Gotujemy makaron. Kiedy warzywa są już gotowe dodajemy posiekaną bazylię lub doprawiamy suszoną jeśli świeżej nie mamy. Ilość ziółka musi być słuszna ;) Na koniec uduszone warzywa dodajemy do mięska i wszystko razem mieszamy, zostawiamy na 5 minut żeby się przegryzło.
Ugotowany makaron podajemy najlepiej w głębokim talerzu, na makaron nakładamy mięso z warzywami (mocno ciepłe, nie gorące), a na samej górze porcji dekoracyjnie układamy listki bazylii.
Smacznego!
Witam!
No i stało się. Rozpoczęłam pisanie bloga. Wcześniej myślałam o opowiadaniu o moich kotach. I choć niektóre osoby sugerowały bym to robiła, bo świetnie o futrzastych piszę na forum, to jakoś nie czułam się na siłach. A tu masz babo placek! Założyłam blog kulinarny!! Wolałabym go nazwać kuchennym jako, że zamierzam pisać tu o tym co się dzieje w mojej kuchni, a nie tylko o jedzeniu. Dodam jeszcze, że to bedzie raczej forma moich zapisków, taki www zeszyt z przepisami, a jak ktoś będzie to czytał i korzystał to będzie mi bardzo miło!
Moja mama zawsze powtarzała, że kuchnia to najfajniejsze miejsce w domu. Opowiadała jak to w latach 80tych, gdy rodzice chodzili do znajomych, lub znajomi przychodzili do nich na imprezy, wszystkie domówki kończyły się siedzeniem właśnie w kuchni. U nas w domu rodzinnym, też najczęściej w niej siedzieliśmy, a to przy obiedzie , a to przy kolacji, albo po prostu wieczorem rozmawialiśmy o minionym dniu, o naszych planach na przyszłość. Dziś, kiedy mam własną rodzinę i mieszkanie historia się powtarza. Moja kuchnia jest połączona z pokojem dziennym. Na granicy tych dwóch pomieszczeń stoi stół jadalny. W kuchni gotuję, przy oknie stoję i gadam przez telefon, a przy stole nierzadko siedzę z laptopem lub rysuję/bawię się z synkiem. Kiedy nas ktoś odwiedza, to też siedzimy najczęściej przy stole "w kuchni", popijamy winko, podjadamy łakocie. To dość dziwne, zważając na fakt, że posiadamy duży i baaardzo wygodny narożnik. Kuchnia ma swój wyjątkowy klimat...
Jakiś czas temu, całkiem przypadkiem, odkryłam w sobie zamiłowanie do gotowania. Nie mały wkład w moje nowe hobby miał i ma Jamie Oliver. On jest fantastycznym kucharzem i zaraża swoim zamiłowaniem do gotowania. No i mnie też zaraził. Zaczęłam wyposażać swoją kuchnię w brakujące zioła, przyprawy, naczynia. Czytam, oglądam, słucham i wprowadzam nowe smaki i potrawy, czasami sama coś wymyślam lub modyfikuję znane mi już przepisy. Lubie się dzielić upichconym jedzeniem. Do tej pory robiłam to rozdając porcyjki sąsiadkom lub wklejając zdjęcia z opisem na facebooku. W końcu postanowiłam mieć kuchnię w jednym miejscu, czyli tu, na blogu. Oprócz fotek różnych dań będę również wklejać przepisy i okraszać je opowieściami o tym co się dzieje u mnie "dookoła stołu". Jestem amatorką, nie wymądrzam się więc, a jedynie pragnę podzielić się swoja wiedzą. Wiem, że mam kilka koleżanek, równie chętnie gotujących, piekących pyszności, które również lubią się dzielić tym co robią. Może tutaj będziemy miały takie swoje pyszne miejsce. Wirtualną kuchnię ze stołem, przy którym dla każdego znajdzie się miejsce... Zapraszam, siadajcie!
No i stało się. Rozpoczęłam pisanie bloga. Wcześniej myślałam o opowiadaniu o moich kotach. I choć niektóre osoby sugerowały bym to robiła, bo świetnie o futrzastych piszę na forum, to jakoś nie czułam się na siłach. A tu masz babo placek! Założyłam blog kulinarny!! Wolałabym go nazwać kuchennym jako, że zamierzam pisać tu o tym co się dzieje w mojej kuchni, a nie tylko o jedzeniu. Dodam jeszcze, że to bedzie raczej forma moich zapisków, taki www zeszyt z przepisami, a jak ktoś będzie to czytał i korzystał to będzie mi bardzo miło!
Moja mama zawsze powtarzała, że kuchnia to najfajniejsze miejsce w domu. Opowiadała jak to w latach 80tych, gdy rodzice chodzili do znajomych, lub znajomi przychodzili do nich na imprezy, wszystkie domówki kończyły się siedzeniem właśnie w kuchni. U nas w domu rodzinnym, też najczęściej w niej siedzieliśmy, a to przy obiedzie , a to przy kolacji, albo po prostu wieczorem rozmawialiśmy o minionym dniu, o naszych planach na przyszłość. Dziś, kiedy mam własną rodzinę i mieszkanie historia się powtarza. Moja kuchnia jest połączona z pokojem dziennym. Na granicy tych dwóch pomieszczeń stoi stół jadalny. W kuchni gotuję, przy oknie stoję i gadam przez telefon, a przy stole nierzadko siedzę z laptopem lub rysuję/bawię się z synkiem. Kiedy nas ktoś odwiedza, to też siedzimy najczęściej przy stole "w kuchni", popijamy winko, podjadamy łakocie. To dość dziwne, zważając na fakt, że posiadamy duży i baaardzo wygodny narożnik. Kuchnia ma swój wyjątkowy klimat...
Jakiś czas temu, całkiem przypadkiem, odkryłam w sobie zamiłowanie do gotowania. Nie mały wkład w moje nowe hobby miał i ma Jamie Oliver. On jest fantastycznym kucharzem i zaraża swoim zamiłowaniem do gotowania. No i mnie też zaraził. Zaczęłam wyposażać swoją kuchnię w brakujące zioła, przyprawy, naczynia. Czytam, oglądam, słucham i wprowadzam nowe smaki i potrawy, czasami sama coś wymyślam lub modyfikuję znane mi już przepisy. Lubie się dzielić upichconym jedzeniem. Do tej pory robiłam to rozdając porcyjki sąsiadkom lub wklejając zdjęcia z opisem na facebooku. W końcu postanowiłam mieć kuchnię w jednym miejscu, czyli tu, na blogu. Oprócz fotek różnych dań będę również wklejać przepisy i okraszać je opowieściami o tym co się dzieje u mnie "dookoła stołu". Jestem amatorką, nie wymądrzam się więc, a jedynie pragnę podzielić się swoja wiedzą. Wiem, że mam kilka koleżanek, równie chętnie gotujących, piekących pyszności, które również lubią się dzielić tym co robią. Może tutaj będziemy miały takie swoje pyszne miejsce. Wirtualną kuchnię ze stołem, przy którym dla każdego znajdzie się miejsce... Zapraszam, siadajcie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)









